Nieśmiałe słońce, Wilno

Zaczęło się od manipulacyjnej wiadomości na poczcie

„Natalia, środki na Twoją podróż wkrótce wygasną”

Okej Airbnb, jak mus to mus, dłużej mnie namawiać nie musicie. Nie za daleko, nie za drogo i nie za dużo do zwiedzania – wybór padł na Wilno.
Tradycyjnie jak przy każdym wyjeździe już w połowie drogi zaczęłam odczuwać nadchodzącą chorobę, przywykłam i nie przejęłabym się specjalnie gdyby nie to że na zwiedzanie mieliśmy właściwie jeden dzień.
Na miejscu byliśmy chwilę przed szóstą a słońce wschodziło chwilę przed ósmą, na całe szczęście jest McDonald gdzie nikt nie ma problemu o to że jedną herbatę pijesz przez dwie godziny.
Wraz z pojawieniem się na ulicach pierwszych przechodniów i nieśmiało wyglądających promieni słońca zmierzamy ku finansowemu centrum miasta przecinając rzekę Wilię.

IMG_2401

IMG_2413

Šnipiškės to trochę takie abstrakcyjne miejsce, widzisz pięć wieżowców na krzyż i myślisz że to złudzenie stworzone przez Twoją głowę, robisz kilka kroków i wysokie budowle znikają za Twoimi plecami. I to złudzenie nijak się ma do całego Wilna, ale kiedy drogę przecina nam babuszka z kwiecistą chustą na głowie wiem już że idziemy w dobrą stronę. Wystarczy minąć kilka ulic i znajdujemy się w innym świecie, całkowicie przeciwnym który zostawiliśmy za sobą. Nie ma już szklanych wieżowców sięgających nieba, panów z teczkami ani pań na eleganckich szpilkach. Widzimy natomiast drewniane, stare chałupy, malowane okiennice i szwendające się po szutrowej drodze koty.

IMG_2443

IMG_2420

IMG_2429-side

IMG_2439

IMG_2433

IMG_2445

Jak powszechnie wiadomo punkty widokowe to jeden z ważnych elementów każdego programu zwiedzania, my mieliśmy w planie dwa, z czego jeden był nieosiągalny ze względu na wysoką siatkę dookoła i tabliczkę oznajmiająca o zakazie wstępu.
Przechodzimy przez Park Górny w którym poza śpiącymi kaczkami nie spotykamy nikogo. Góra Trzykrzyska brzmi dumnie i wzniośle, ale na zdobywanie litewskich szczytów się nie nastawiajcie bo jej wysokość to aż 112 m n.p.m. 

IMG_2480

IMG_2513-side

IMG_2487

Z odmarzniętymi nosami podążamy w kierunku dzielnicy Wilna która ogłosiła swoją niepodległość. Po drodze mijamy dom w którym mieszkał Adam Mickiewicz i jego pomnik na którym puszcza soczystego buziaka do przechodniów.
Przechodzimy także przez Literatų Gatve, rzekomo nazwaną na cześć człowieka od dzióbka którego zobaczyć możecie na zdjęciu niżej. Ten mały skrawek Wilna upamiętnia literatów, tłumaczy oraz inne osoby związane z kulturą litewską wmurowując w ściany dzieła artystów. Znajdziemy tam tabliczki mówiące o Miłoszu, Gałczyńskim a nawet sztuczną szczękę należącą do niewiadomokogo.

IMG_2572

IMG_2547-side

IMG_2591

IMG_2608

IMG_2588

W Wilnie jest takie miejsce gdzie człowiek ma prawo umrzeć lecz nie jest to jego obowiązkiem i mowa tu o Republice Zarzecza. Užupio Res Publika w 1997 roku ogłoszona została niezależną republiką mającą własny rząd który obraduje w pobliskiej knajpie, ambasadora w Moskwie, biskupa oraz dwunastoosobową armię.
Przekroczyliśmy granicę państwa i ruszyliśmy w kierunku głównego placu i znajdującej się na nim rzeźby anioła który łączy to miejsce z niebem. W wąskiej uliczce tuż obok znajduje się najbardziej chwytająca za serce część Wilna – konstytucja. Spis zakazów i nakazów w ponad dziesięciu językach zdobi obdrapane mury budynków. I każdy z nas żyjący we współczesnym świecie który nie patrząc pod nogi pędzi naprzód a w głowie ma pełno wątpliwości, powinien z konstytucją się zapoznać.

IMG_2642

IMG_2641

IMG_2646-side

IMG_2649

Kręcimy się jeszcze trochę między starymi domami, zdobionymi kościołami i chłoniemy klimat malutkiego Wilna.

IMG_2679

IMG_2682

Nie interesuje się historią czy stylami architektonicznymi, dla mnie coś jest ładne albo brzydkie, podoba mi się albo nie. W podróży interesują mnie emocje i uczucia których dostarcza mi dane miejsce. W moim odczuciu Wilno dopiero przeciera oczy w mroźny poranek budząc się powoli z głębokiego snu. Mijasz trzy wieżowce ramię w ramię z siwą babuszką i już za chwilę dookoła Ciebie pojawiają się drewniane okiennice i obdrapane mury starych kamienic.
Chłód zimy i jej nieśmiałe słońce pasują do Wilna.

LUTY 2018
error:
error: