Tatry zimą

Zakopane jest najwyżej położonym miastem w Polsce, jego centralny punkt znajduje się na wysokości 838m n.p.m.
Zakopane jest jednym z najwyżej położonych miejsc na mojej liście beznadziejnych miejsc.
Położenie geograficzne które znacząco utrudnia wentylację miasta, plus liczba ludzi która się przez to miejsce przewija nie daje dobrego wyniku. Daje za to zanieczyszczone powietrze.

Każdy wie, że jak się chce ciszy i spokoju to nie jedzie się do Zakopanego.

Ale celem tego wyjazdu było rozżarzenie choć malutkiego płomyczka miłości do gór w sercu Tomasza. A że z niego jeszcze (!) trochę miastowy chłopak to padło na zimową stolicę Polski.


Morskie Oko

Brzydki Pan Los chciał, że akurat w nocy poprzedzającej naszą planowaną wędrówkę nad Morskie Oko, dopadła mnie kobieca przypadłość. Mój kompan podróży zareagował na te cierpienia wyjątkowo radośnie.
O 7:00 stałam przed nim z zapakowanym plecakiem, gotowa do wyjścia, a jego mina już taka radosna nie była.

Czerwony szlak prowadzący z Palenicy Białczańskiej należy do tych najpopularniejszych i najłatwiejszych, a przyszłego taternika do gór zrazić nie chciałam.
My dreptaliśmy asfaltem co Tomasza trochę rozczarowało, bo jak powiedział „Liczył na prawdziwy hardcore, a jedyne co tu widać to las i prosta droga”.
Zaproponowałam mu przejście na oficjalne skróty Drogi Oswalda Balzera, które przecinają szlak w kilku miejscach urozmaicając nieco wędrówkę.
Kilka metrów w górę, po śliskich kamieniach i Tomasz zarządził powrót na poprzednią trasę.

IMG_4416

page

IMG_4426

Na Rysach ktoś prawdopodobnie rozlał ogromną szklankę mleka, bo widoczność którą przywitało nas Morskie Oko była zerowa.
Dodatkowo jak się w międzyczasie okazało zapakowałam trochę za dużo przedmiotów do plecaka. O wiele za dużo. Aparaty, gorąca herbata, woda, ubrania. Wszystko w liczbie co najmniej razy dwa.
Oczywiście z Tomaszem dzieliliśmy się dźwiganiem całego dobytku na plecach. Ja dziesięć minut, a on pięćdziesiąt.
Ale kto to wiedział?

W ramach wynagrodzenia spotkaliśmy za to w drodze powrotnej dostojnie pozującego jelenia.

IMG_4508

IMG_4540

IMG_4517


Dolina Spadowiec

Wyciąg krzesełkowy to dla mnie jeden z najbardziej przerażających elementów w górach. Ale co zrobić kiedy Twój wybranek jest zagorzałym fanem skoków narciarskich? Posadzić zadek, nie narzekać i wjechać na największą spośród zakopiańskich skoczni.
Jak dobrze pójdzie to można potem przejść się jeszcze Drogą pod Reglami i zobaczyć wodospad Spadowiec. Co prawda zdjęć wodospadu nie mam, bo było już ciemno, a jak jest ciemno to w mojej głowie jest tylko jedna myśl- uciekaj. Ale my byliśmy, widzieliśmy i przeżyliśmy.

page

IMG_4742-2

page

IMG_4741


Koniec

Ostatni dzień miał być dniem najciekawszym, planowo noc mieliśmy spędzić w schronisku na Polanie Chochołowskiej. Wyszło jak wyszło, bo jeden z uczestników wyprawy (i to nie byłam ja) miał wystające coś w bucie. I to coś uniemożliwiało chodzenie. Nawet apteczka która była zapakowana do wypchanego po brzegi plecaka nie pomogła.
Postawiliśmy więc na najbardziej komercyjny pagórek w Zakopanem z bankomatem na szczycie.
Czarny szlak prowadzący na Gubałówkę był stromy i niewydeptany. I jak się okazało warto nosić ten wypchany po brzegi plecak, bo to właśnie w nim znajdowała się cenna mapa górskich szlaków. A nam się kilka razy podczas tej krótkiej dystansem trasy udało zgubić drogę.
Za to Tomkowi się podobało. Gdzieś między tym kiedy on wstawał z jednej zaspy śniegu, a ja właśnie w kolejną wpadałam usłyszałam „To jest prawdziwy hardcore!”