Dziki Zachód dla ubogich, Gran Canaria


Rodzice przymierzali się do zakupu wycieczki na Teneryfę z biurem podróży. A że chwilowo stałam się bezrobotna zaproponowałam żeby wzięli mnie ze sobą to zrobimy 3za2 ze mną w roli organizatora.
Każdy budżetowy podróżnik wie że urlop dopasowuje się do tanich biletów, nie na odwrót. Rodzice nie wiedzieli i wylądowaliśmy na Gran Canarii.

Po wyjściu z hali przylotów atmosfera jest nieco nerwowa. W głowie układam już rozmowę z Panią od wynajmu samochodów, tata analizuje ruch drogowy w Hiszpanii a mama lata w poszukiwaniu palarni.
Odbieramy klucze, wsiadamy do bryki, pierwszy zakręt pokonujemy pod prąd i jazda.


DUNAS DE MASPALOMAS

Wydmy w Maspalomas to ogromna piaskownica która wpada do morza, z dołkami, górkami i innymi krągłościami. Niektórzy odwiedzający biegają, inni piją wino spoglądając w ocean a jeszcze inni turlają się z radością pozostawiając po sobie fantazyjne wzory. Złotego piasku jest naprawdę bardzo, bardzo dużo. Dotarcie do jego krańca kiedy równa się z wodą to nie jest taka prosta sprawa. A odwiedzenie tego punktu na wyspie bez wywrotki to tak jakby Cię tam nie było.
Dopiero po powrocie Wikipedia uświadomiła mi że wydmy są pod ochroną i zwiedzać można je tylko po wyznaczonych szlakach. Szlaków, tablic informacyjnych i świadomości u innych odwiedzających (w tym lokalesów) nie widziałam – a szkoda.

IMG_9168

IMG_9178

IMG_9140-2-side

IMG_9152

ARTENARA

Do pokonania mieliśmy 50 km i nie myślcie sobie że Google Maps kłamie kiedy wyskoczą Wam dwie godziny w trasie. Doliczycie sobie jeszcze po 3 minuty postoju na każdym punkcie widokowym umiejscowionym na większym zakręcie. A tych jest naprawdę bardzo, bardzo dużo.
Artenara to fajne miejsce dla miłośników archeologii, gór i tych którzy chcą schronić się przed turystami w jakiejś jaskini. Bo to właśnie z jaskiń słynie Artenara.
Do 1483 roku rozwijała się tu kultura Guanczów, pierwszych znanych mieszkańców Wysp Kanaryjskich dopóki Hiszpanie w niezbyt przyjemny sposób się ich pozbyli. Mimo wszystko wiele osób nadal wybiera domy w skałach. I jak się okazuję jest to całkiem niezłe rozwiązanie.
Największym plusem casas cuveas jest stała temperatura, która panuje w ich wnętrzu. Mówimy o najwyżej położonej miejscowości na wyspie, zimy są tu dużo chłodniejsze niż na wybrzeżu a latem upał bardziej doskwiera. Podsumowując: odpadają koszta klimatyzacji i ogrzewania.

IMG_9723

2

IMG_9371

IMG_9814

IMG_9820

MUSEO ETNOGRÁFICO CASAS CUEVAS DE ARTENARA

Jeśli interesuje Was jak jeszcze do nie dawna żyło się w casas cuveas, w czasach bez internetu i telewizji, możecie udać się do muzeum w całości poświęconemu życiu w jaskiniach. Założone zostało w 1962 roku przez Santiago Arandę mając przybliżyć odwiedzającym dawne życie mieszkańców wioski. Odwiedzić możecie 7 pomieszczeń, każde z nich jest zagospodarowane na inne pomieszczenie użytkowe. Zobaczyć możecie kuchnię i pomieszać chochlą w garze spoglądając na panoramę gór wulkanicznych. Znajdziecie też sypialnię, łazienkę, salon a nawet małą kapliczkę.
Szczegółowy opis każdego z pomieszczeń znajdziecie przy wejściu w kilku językach, w tym języku polskim.
Sam wstęp do obiektu funkcjonuje na zasadzie „co łaska” dlatego tym bardziej zachęcam.

2

IMG_9318

1

IMG_9342

IMG_9269

EL WARUNG CAVE HOSTEL

Drugim sposobem sprawdzenia na własnej skórze jak wygląda życie w jaskini jest… życie w jaskini. Wydaje mi się, że w niewielu miejscach na świecie będziecie mieli okazję zdrzemnąć się w noclegu wyżłobionym w skale. Miejscowość Artenara daje Wam do tego okazję. Opcji na Airbnb jest sporo, my wybraliśmy El Warung Cave Hostel i polecamy bardzo. Głównie ze względu na nieziemski widok prosto z łóżka, spod prysznica i z tarasu gdzie chce się jeść śniadanie, obiad i kolację.
Kolejny plus to brak telewizora i WI-FI. Automatycznie wszyscy obecni stają się zmuszeni do rozmowy i spędzania wspólnie czasu.
Serio, w innych noclegach po powrocie odpalałam laptop i zrzucałam zdjęcia, mama pisała post na Facebooka a tata oglądał hiszpańską telewizję nawet jeśli nic nie rozumiał.
Spróbujcie, to fajne.
Jedyny minus jaskiń to to że wewnątrz jest wilgotno i zapach to nie morska bryza połączona z cytryną czy inny odświeżacz powietrza. Ale da się przyzwyczaić.

IMG_9642

1

IMG_9612

IMG_9584

IMG_9622

ROQUE NUBLO

Obiekt kultu pierwotnych mieszkańców wyspy, aktualnie wzdychają do niego poeci i patrioci. Roque Nublo, skalna bryła mierząca 80 metrów wysokości, jedna z najwyższych skał wulkanicznych na świecie.
Zaparkowane samochody oblegają drogę z obu stron od kilku kilometrów. Prawdopodobnie odległość jaką będziecie musieli pokonać od auta do początku szlaku będzie dłuższa niż sam szlak. Od pierwszej tabliczki do skały o której śpiewa się w hymnie dzieli Was zaledwie 1,2km.
Szlak jest łatwy i ogólnodostępny. Ludzi tłum, widoki niezłe.
Pamiętajcie ucałować mityczny monolit bo podobno przynosi to szczęście!

IMG_9480

IMG_9469

PICO DE LAS NIEVES

Najwyższy szczyt Gran Canarii, brzmi dumnie. Ktoś mu ten tytuł powinien szybko odebrać bo obraża inne góry. Wyobrażacie sobie wjechać na Kasprowy Wierch samochodem? Tutaj jest to możliwe, głównym winowajcą jest hiszpańskie wojsko które wybudowało tu swoją bazę radarową i telekomunikacyjną. A przy okazji odgrodziło większość terenów od ciekawskich oczu odwiedzających.
No co ja mogę powiedzieć. Szału nie ma, dupy nie urywa a emocji tu zero.

4

IMG_9444

2

AGAETE

Nasz ostatni punkt na mapie Gran Canarii, docieramy tu nastawieni na wypoczynek. Miejscowość sama w sobie znana jest z El Dedo Di Dios, który przypominać miał palec Boga. Czy przypominał nie wiemy bo zniszczył go huragan siejący spustoszenie w 2005 roku.
W 15 wieku Hiszpanie rozpoczynali swoją ekspansję na Gran Canarie zaczynając od tych stron a aktualnie funkcjonuje tu przystań promowa dzięki której macie możliwość przeprawienia się na Teneryfę.
My upodobaliśmy sobie Las Salinas, które są zbiorem naturalnych basenów różnej wielkości i głębokości. Podczas opalania na jednej z pobliskich skałek możecie obserwować jak samoczynnie wymienia się w nich woda podczas przypływów i odpływów. Albo też skrobać sobie sól na pamiątkę bo takiej też jest dużo!

IMG_9751

3

IMG_9765


Jeszcze kilka lat temu synonimem wakacji z rodzicami były dla mnie foch i nuda. Rodzice się nie zmienili a mimo tego jeżdżenie z nimi przez tydzień po hiszpańskiej wyspie sprawiło mi ogromną radość. Spacerując po wydmach słuchałam taty i jak 5 letnia dziewczynka myślałam sobie „Skąd on to wszystko wie?”. Patrzyłam na mamę która pogrążona w swoim świecie układała szyszki do zdjęć, pozowała i uśmiechała się z iskierką w oku. Siedząc w jaskini wspominaliśmy zabawne historie z przeszłości, obieraliśmy ziemniaki, dokarmialiśmy kota i śmialiśmy się. Byłam i jestem szczęśliwa że to ja mam teraz okazję pokazać im kawałek świata. Czuję wdzięczność za więź i możliwości.
Rodzice się nie zmienili. To ja dorosłam.
A Gran Canaria? Miałam wrażenie że to wyspa nastawiona na tradycyjnych emerytów, rodziny z dziećmi, ludzi mało aktywnych. Są góry, ale przecinają je asfaltowe drogi. Na najwyższy szczyt wyspy wjedziesz samochodem i czeka Cię tam sklep z przekąskami.
Na zachodnie Stanów Zjednoczonych nigdy nie byłam, ale krajobraz kojarzył mi się właśnie z tym. Możliwe że to uczucie potęgowała pora roku, kiedy dookoła nas nie było żadnego zielonego krzaczka.
Gdyby konsul odrzucił Wasz wniosek o wizę to kupujcie bilet na Gran Canarię, koniecznie w naszą polską jesień!

PAŹDZIERNIK 2018